Każdy z nas ma jakąś fobię – większość oczywiście nie dopuszcza takiej myśli do siebie, ale każdy się czegoś boi.
Kilka dni temu dowiedziałem się jak nazywa się moja fobia …
Nomofobia (ang. no-mobile-phone-phobia) – czyli odczuwanie dyskomfortu (a nawet strachu) spowodowanego nie możnością komunikowania się za pomocą telefonu komórkowego.
Większości z Was wyda się to śmieszne, albo nawet nie logiczne – bo przecież wyładowana bateria, lub znajdowanie się poza zasięgiem sieci nie jest niczym tak strasznym. A jednak…
Brytyjscy uczeni przeprowadzili stosowne badania – okazuje się, że na Nomofobię może cierpieć nawet 13 milionów wyspiarzy – 58% mężczyzn i 48% kobiet posiadających telefon.
Jeżeli chodzi o mnie – jestem idealnym przykładem tej przypadłości . Nie ruszam się z domu bez telefonu komórkowego oraz zawsze dbam o to, by bateria była naładowana – praktycznie nigdy go nie wyłączam. Kiedy tracę możliwość komunikowania się za jego pośrednictwem, tracę zarazem poczucie bezpieczeństwa – bo jak wezwę pomoc, lub kogokolwiek powiadomię o tym co się stało?
Nie oznacza to, że cały czas korzystam z telefonu – żeby czuć się komfortowo wystarczy, że jest przy mnie i działa. Odruchowo (całkiem bez uświadamiania sobie tego) co jakiś czas sprawdzam czy jest włączony, jak tam zasięg i czy wszystko jest jak powinno. Czasem przyłapuję się na tym, że robię to troszkę za często .
Dobra – ja się przyznałem bez bicia . A Wy czego się boicie albo obawiacie? Macie jakieś fobię – ciekawe czy ktoś z Was odważy się na takie wyznanie? Czekam
|