Wypożyczalnia pierwszej potrzeby!
niedziela, 5 grudnia 2010

Wypożyczalnia pierwszej potrzeby!Dwa dni temu (w piątek) dowiedziałem się, że moja wypożyczalnia będzie otwarta przez całe święta. Tym samym odebrano nam ostatnie dwa wolne dni w roku…

Jako działalność usługowa, wypożyczalnie mogły normalnie pracować mimo zakazu handlu. Zamknięci byliśmy dwa dni w roku – pierwszy dzień świąt wielkanocnych i bożego narodzenia. W tym roku zadecydowano, że wypożyczalnie będą funkcjonowały codziennie – nawet 25 grudnia.

Z jednej strony rozumiem, że osobą która podjęła taką decyzję kierowała chęć powiększenia zysków firmy. W końcu ludzie myślący, że wypożyczalnia jest zamknięta będą odwali filmy spóźnione – a co za tym idzie, będą płacili dopłaty. Jednak z drugiej strony… Wypożyczalnie filmów nie są czymś bez czego ludzie sobie nie poradzą, nie wytrzymają jednego dnia. Nie jest to apteka dyżurna, ani pogotowie – w święta na pewno wielu ludzi będzie potrzebowało nagle pomocy albo jakiegoś lekarstwa. Nie jest to też stacja benzynowa czy komunikacja miejska, która będzie potrzebna, że by się swobodnie przemieszczać.

Jestem ciekawy, co na to klienci? Niektórzy (Ci stali) na pewno będą współczuć, jednak inni pewnie będą zachwyceni? Będą tłumy, czy pustki? Zysk, czy strata?

Nóż w rękach Drago = niebezpieczeństwo…
czwartek, 2 lipca 2009

Wczoraj w pracy dałem popis moich niezwykłych zdolności manualnych 😛 Otóż, firma postanowiła zmienić nazwę jednej z kategorii cenowych (z katalog na klasyk), a co za tym idzie trzeba przykleić naklejki z tymi nazwami.
Żeby wyglądało to dobrze, trzeba usunąć starą naklejkę i w jej miejsce naklejamy nowe. Problem w tym, że stare naklejki mają bardzo silny klej… Odklejamy je używając noży do tapet, bo tak łatwiej je podważyć.
Ale przejdźmy do sedna 😛 Jako, że jestem uzdolnioną bestią postanowiłem ściąć całą naklejkę – nóż zatrzymał się dopiero na mojej obrączce, pozostawiając mi 3 centymetrowe, głębokie rozcięcie opuszka :(. Gdyby nie obrączka było by gorzej (to już nie tylko element ozdoby, ale też obronny :P)… Całe szczęście mamy w pracy bardzo dobrze zaopatrzoną apteczkę 🙂 Do końca dnia obsługiwałem z wielkim opatrunkiem na kciuku 😛
Dziś cały dzień w pracy – mam nadzieję, że obejdzie się bez takich wypadków 😛

Nie ma rumu i mięty…
poniedziałek, 22 czerwca 2009

W sobotę minęły już dwa lata jak pracuję w Beverly Hills Video. Wydaje mi się, że jest to swoista rocznica. Biorąc pod uwagę, że miała to być praca na trzy wakacyjne miesiące – można śmiało powiedzieć, że się odrobinę zasiedziałem :P.

Z tej okazji postanowiłem wybrać się z kumplem na drinka do Bohema Jazz Club w Gemini – nasz standardowy lokal. Bez potrzeby zaglądania do karty wiedzieliśmy co zamówić, ale… no właśnie :P. Na samym wstępie dowiedzieliśmy się, że nie ma już mięty – czyli z Mojito nici. Nie pierwszy raz się im to zdarzyło, więc zamówiliśmy po Cuba Libre. Ale nie można tak po prostu drinkować, trzeba też coś zjeść – i tu kolejna wpadka. Kumpel chciał naleśnik z wiśniami – kelner znów informuje nas, że nie ma proponują alternatywę :|… Po zamówieniu trzeciej kolejki naszego trunku kelner szybkim krokiem opuścił club, po chwili wrócił z pełną szklanką jakiegoś płynu. Kiedy podawał nam już gotowe drinki okazało się, że run też się skończył :D, a kelner poszedł trochę dla nas pożyczyć do baru obok 😛 Stwierdzaliśmy, że nie ma co czekać na informację, co jeszcze się skończyło i wyszliśmy. Wstyd się przyznać, ale do domu wracałem jeszcze dziennym trolejbusem.

No, ale dosyć o wczorajszych barkach :P, czas wracać do nauki :(. Całe szczęście do końca zostało mi już zdobyć tylko pięć ocen. Mam nadzieję, że uda się jeszcze w sesji 😛 i chociaż raz obejdę się bez poprawkowej 😉

Pozdrawiam wszytskich 8)

Minęło trochę czasu…
wtorek, 16 września 2008

Od mojej ostatnie (pisanej) publikacji minęły już ponad trzy tygodnie. Co tu ukrywać, nie miałem zbyt wiele czasu, ani ochoty na pisanie – taka smutna prawda. Ale dziś się to zmieni 🙂 Zawsze sobie wmawiam, że zacznę pisać regularnie – tylko jakoś mi to nigdy nie wychodzi 😛
Jestem właśnie w trakcie sesji poprawkowej. Z siedmiu niezaliczonych przedmiotów udało mi się już przejść przez trzy. A tak dokładniej to cztery, ale nadal czekam na wyniki z jednego. Jeżeli potraficie choć odrobinę liczyć, to powinno Wam wyjść, że przede mną jeszcze trzy egzaminy. Przez wakacje nauczyłem się stać na rękach więc z zaliczenie z wychowania fizycznego nie powinienem mieć problemów. Jednak Rachunkowość i Makroekonomia to będzie ciężki orzech do zgryzienia – to już w czwartek i piątek (trzymać kciuki).
Ale nie tylko uniwersytetem i egzaminami człowiek żyje. Jest jeszcze praca 😛
W czasie tych trzech tygodni w moim pracowniczym życiu wiele się nie zmieniło. Miałem dwa tygodnie urlopu – wiem w tym momencie wymówką z początku notki, że nie miałem czasu prysła 😛 Mam nowego pracownika – Marcina. Miły gościu, moim zdaniem będą z niego ludzie 😛 Trzeba go tylko we wszystkim wyszkolić i niedługo zacznie prowadzić własne zmiany 🙂
No, a teraz drastyczna i niczym nie poprzedzona zmiana tematu. Moi drodzy czytelniczy. Dziewiątego września tego roku w Glasgow (Wielka Brytania) polska reprezentacja wygrała EDC (ang. Eurovision Dance Contest) czyli Konkurs Tańca Eurowizji. Ludziska, czy Wy wiecie co to znaczy? Europa Nas lubi 😛 A przyszłoroczna edycja zostanie zorganizowana w Warszawie.
Zwycięstwo dla Polski wytańczyła Edyta Herbuś z Marcinem Mroczkiem, i nie ma co ukrywać, byli najlepsi 🙂
Teraz już kończę, muszę wracać do nauki. Kto wie, może jakimś cudem uda mi się zaliczyć Rachunkowość i Makroekonomie. Trzymajcie za mnie kciuki i dajcie jakiegoś komentarza w stylu „Będzie dobrze, nie martw się :-)”.
Pozdrawiam Wszystkich.

Przeżywam sen na jawie… – już od roku
piątek, 20 czerwca 2008

Czas mija szybko, nie ubłagalnie i chyba każdy z nas sobie z tego doskonale zdaje sprawę. Do mnie właśnie to dotarło. Wydawało mi się, że dopiero co zacząłem pracować w Beverly Hills Video, a tu okazuje się, że minął już rok. Pamiętam kiedy pierwszy raz poszedłem do wypożyczalni. Grzecznie stawiałem się na czas – dostałem kluczyk do szafki, identyfikator, firmową koszulę i poznałem część załogi. Tego dnia stałem za ladą i tylko obserwowałem jak inni pracują – uczyłem się standardów firmy oraz obsługi systemu komputerowego.
Od tego czasu wiele się zmieniło. Zaczynałem jako stażysta mogący jedynie obsługiwać klientów, teraz jestem starszym instruktorem. Prowadzę samodzielne zmiany i jestem odpowiedzialny za pracę całej wypożyczalni – i chyba mi to nawet wychodzi, w końcu budynek stoi jeszcze o własnych siłach 😛
Dzięki ludziom, z którymi pracuje trochę się zmieniłem (chyba na lepsze :P) -zacząłem lubić dyskoteki i imprezy, no i chyba jestem mniej nieśmiały. Cały czas zmienia się część załogi, standardy obsługi, tylko wypożyczalnia pozostaje (prawie) niezmienna – czasem coś przestawimy :P. Zmienili się też klienci i niestety ich podejście również. Coraz częściej przychodzą ludzie z problemami – nie rozumieją, że musimy stosować się do regulaminów i nie wolno nam ich naginać (który dotyczy również ich), ale wszystko da się przeżyć 🙂
W od października zeszłego roku usiłuje pogodzić pracę w Beverly Hills z studiami dziennymi. Jak na razie mi się to udaje, choć nie raz na to narzekałem. Nie raz usiłowałem się uczyć do egzaminu lub zaliczenie w przerwach między klientami – czasem mi to wychodziło 🙂
Jak sobie teraz tak myślę, to wydaje mi się, że miałem dużo szczęścia. Nie każdemu udaje się od razu trafić na tak fajną pracę, jaką jest moja. Nigdy niema problemu z grafikiem, mam wspaniałych współpracowników… tylko mogłoby być troszkę bliżej – ale to nie jest problem 😛

Ps. Tytuł notki rozszyfrujesz słuchając krótkiego nagrania (odtwarzać na górze notki).

Zobacz też:
Beverly Hills Video – Blog Video
Moje miejsce pracy – Blog Fotograficzny