Wiem, że ameryki nie odkryje, ale mamy dziś już ostatni dzień września… Klika dni temu zaczęła się jesień, czyli czas ogólnej deprechy, coraz krótszych dni i pogody pod zdechłym psem. Oczywiście też pozytywne aspekty jesieni… Z drugiej strony, jakoś ich nie dostrzegam A to daje pole do popisu wszystkim wielbicielom tej pory roku – pytanie konkursowe „Dlaczego Twoim zdaniem to właśnie jesień jest najlepszą porą roku?” na odpowiedzi czekam w komentarzach, termin zgłoszeń nie mija nigdy
Nawiązując do tytułu tego wpisu, wypadałoby zabrać się za owe podsumowanie mijającego miesiąca… Jednak, po dłuższym zastanowieniu się, stwierdzam że to nie będzie nic ciekawego i większość z Was nie dotrwała by do końca
Dlatego mam zamiar ponudzić na inny temat 6 października zaczynają się zajęcia na moim wydziale – to już trzeci rok… Jak ten czas leci, nadal mam wrażenie, że dopiero co składałem papiery i martwiłem czy się dostanę… Nowy rozkład zajęć został już opublikowany – sam nie wiem co mam o nim myśleć. Z jednej strony w czwartki jedynie seminaria licencjackie na 17:15, a w piątek na 15:15 – z drugiej strony co drugi tydzień będę siedział na zajęciach do 18:45… Ale jak to będzie funkcjonowało, to się dopiero dowiem No i jak to z pracą…
W czasie tego roku akademickiego będę pisał moją pracę licencjacką. Plan pracy i tytuły podrozdziałów już mam, teraz tylko pytanie jak będzie mi szło Mam nadzieję, że będzie dobrze i jakoś mi się uda – nie tylko napisać, ale też ją obronić.
Teraz już kończę i pozdrawiam ludki odwiedzające mojego bloga
|