Coraz bliżej święta…
czwartek, 18 grudnia 2008

Jakby na to nie spojrzeć, z dnia na dzień święta są coraz bliżej Nas. Co prawda, śniegu jeszcze nie ma, ale i to zapewne się już za chwile zmieni. Pewnie każdy z Was odczuł już presję kupowania prezentów i nie raz zadawał sobie to magiczne pytanie ‚Czy pamiętałem o wszystkich?’ . Już pojawią się pierwsze stoiska sprzedające choinki, nie wspominając o tym co zaczyna się dziać w sklepach. Kolędy i świąteczne piosenki, no i oczywiście nie kończące się kolejki do kas.
W tym przedświątecznym czasie nawet mnie natchnęło coś, żeby napisać nową notkę, a nie tylko dodawać zdjęcia. Jeżeli dobrze pójdzie, to nie będzie moja ostatnia tradycyjna notka w tym roku. Ale lepiej nie będę nic obiecywał, bo znów mi nie wyjdzie…
Wczoraj było dosyć ciekawy dzień. Miałem poprawę koła do zaliczenia, którego zabrało mi tylko pół punktu. Ogólnie to chyba dobrze mi poszło – były dwa zadania, jedno wydaje mi się, że rozwiązałem na maksymalną ilość punktów. Z drugim zadaniem też nie miałem szczególnie wielkich problemów.
A wieczorem była impreza 😛 Pewnie się zastanawiacie kto imprezuje w środku tygodnia – już wszystko wyjaśniam, była to moja wigilia pracownicza. Cała załoga przy jednym stole, pyszne jedzenie, dobre drinki i co najważniejsze super atmosfera i kupa śmiechu… Powinniśmy częściej coś takiego organizować, a nie tylko raz do roku.
No, ale wystarczy już o codzienności, czas na pisać o czymś wyjątkowym. W zeszłą sobotę wybrałem się do teatru muzycznego na musical Fame! Nie będę ukrywał, że to już drugi raz. Za pierwszym razem, można powiedzieć, że zakochałem się w tym spektaklu. Muzyka, światła, taniec, śpiew. Teraz cały czas chodzę i śpiewam…

Mam przepis na niesmiertelność
Wiem, jak się dostać na szczyt
Cel swój osiągnę na pewno
Nikt nie przeszkodzi mi w tym
Chcę na nieba lśnić firmamencie,
Chcę najjaśniejszą być z gwiazd!
Mieć klasę, szmal i szczęście
W sercach na zawsze żyć

Musical opowiada historię grupy uczniów szkoły artystycznej. Przesłuchanie, próby, problemy i niestety upadek najbardziej utalentowanych oraz ich dążenie do sławy. Kto wie, może znajdzie się ktoś, kto pójdzie ze mną trzeci raz…

Zobacz też:
Fame! – Blog Fotograficzny

Studniówka XLO
sobota, 17 lutego 2007

Wczoraj w Hotelu Spa Faltom w Rumii miała miejsce studniówka mojej kochanej szkoły.
Impreza zaczęła się około godziny 20. Oczywiście na początku krótkie przemówienie naszej kochanej wice (zwana dalej „Prezesowa”), następnie polonez.
Ponieważ chodzę do klasy „A”, tak więc tańczyliśmy jako pierwsi, oczywiście nie obeszło się bez małej pomyłki, ale lepiej o niej nie wspominać :-). Gdy napięcie już opadło zaczęły tańczyć kolejno pozostałe klasy i muszę przyznać, że nawet ładnie im szło :-).
Kiedy te wszystkie ceremoniały zostały zakończone zaproszono nas do stołów i podano jedzenie. Oczywiście jako, że nie przepadam za grzybami (wybaczcie, ale dla mnie są ohydne) wszystkie serwowane nam dania były grzybowe. Najpierw zupa grzybowa, następnie dewolaj z nadzieniem grzybowym i jeszcze później strogonow z pieczarkami. Najbardziej podobało mi się zdziwienie na twarzy kelnera kiedy poprosiłem, żeby zabrał ode mnie pełną miseczkę tego specyfiku.
I nastał czas zabawy, na początku usłyszeliśmy przeboje w stylu „szanty”, ale DJ szybko się zorientował, że takie kawałki nas nie kręcą i puścił normalną muzykę. Trzeba przyznać, że sprzęt mają mocny, przy niektórych kawałkach to aż stoły wibrowały od basów 🙂
Gdy całe towarzystwo poszło się bawić przy naszym stole można powiedzieć, że pozostała elita :-). Obgadując wszystkich począwszy od strojów, poprzez osoby im towarzyszące na ich zachowaniu kończąc. W czasie całej imprezy nasz stoli był obsługiwany przez tego samego kelnera. Żałujcie, że nie widzieliście jego miny kiedy zobaczył, że na stole czeka na niego 6 pustych butelek po wodzie. Jeszcze większe było nasze zdziwienie kiedy przyniósł nam 9 nowych butelek. I tak całą noc się z nim droczyliśmy, kto obrobi więcej butelek. Przynajmniej było zabawnie.
Około północy rozpoczęła się część artystyczna. I tak oto byliśmy świadkami uroczystej gali wręczania nagród „Złotych Kapci” naszym nauczycielom w różnych kategoriach (min. „złote usta XLO”, „sokoli wzrok”). Nagrody oczywiście wręczały szkolne parodie wybitnych osobistości polskich i nie tylko („Andrzej Lepper”, „Doda”, „Elvis” czy też „Czarna Mamba”). Po tej uroczystej gali powróciliśmy do ‚zabawy’.
No ale oczywiście nie mogło być tak wspaniale aż do końca imprezy. Około 2 nad ranem zaczął przeciekać sufit nad naszym stołem 🙂 Mieliśmy z tego niezły ubaw 🙂
Cała impreza skończyła się o godzinie 4 rano. Ogólnie oceniam ją pozytywnie. Było miło, zabawnie, dowiedziałem się kilku miłych rzeczy od osoby ostatnimi czasy bardzo mi bliskiej. Mogę spokojnie stwierdzić, że opłacało się tam pokazać.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Jeśli chcecie, to w części fotograficznej znajduję się parę zdjęć z wczoraj. Nie są wspaniałe, ale zawsze to coś – mój aparat i umiejętności nie są przystosowane do imprez tego typu 🙂

Studniówka
sobota,
Zdjęcia nie są idealne i nie ma ich wiele. Po prostu nie potrafię robić zdjęć na takich imprezach 🙂
Kliknij, żeby zobaczyć duże zdjęcie.
Przygotowanie do poloneza. W czasie tańca. Polonez
Razem z Anną Elementy programu artystycznego.
Prezesowa Nasz Elvis