MikroCity – Karlskrona
piątek , 29 lipca 2011

Zawsze wydawało mi się, że małym miastem można nazwać tylko takie, które można zwiedzić w mniej niż 30 minut i nie ominie się przy tym żadnej atrakcji. Po trzech dniach spędzony w Karlskronie dochodzę do wniosku, że takim mianem można również miasto, w którym nie można się zgubić. Karlskrona co prawda zabójczo małym miastem nie jest, jednak którą uliczką by się nie poszło i tak trafi się w jakieś wcześniej zwiedzane miejsce – takie wręcz MikroCity.

Sweden-0058

Miasto ma niewątpliwe swój specyficzny urok – można nawet powiedzieć, że jest on dość znaczny. Ja – lokalny patriota, zakochany w rodzinnej Gdyni – doszedłem do wniosku, że z wielką chęcią zamieszkałbym tu na stałe 😛 Im dalej zapuszczałem się w miasto, tym bardziej mi się podobało. Pełno tu ciekawych zakątków i ciekawych budynków. Tak jak np. Björkholmen (na zdjęciu u góry) będące kiedyś dzielnicą pracowników stoczni, czy też wysepka Stumholmen, gdzie znalazłem dom moich marzeń (zdjęcie poniżej) 😛

Sweden-0046

Jest jednak coś co nie daje mi spokoju. Wieczorem miasto praktycznie całkowicie pustoszeje. Fakt – wszystkie sklepy otwarte są do 18 (jedynie markety pracują dłużej). Całe „nocne” życie Karlskrony zdaję się skupiać w kliku restauracjach na centralnym placu miasta – Stortorget. Pewnie dlatego w nocy żadne z zabytków nie jest w odpowiedni sposób oświetlony.
Zwyczajnie w świecie, po zmroku Karlskrona zasypia 🙂

Komentarze
18 września 2011 o 16:48 #

[…] mam jeszcze dwa tygodnie Nie ma co ukrywać, że najchętniej, to jeszcze raz zawitałbym do Karlskrony i powtórzył mój krótki szwedzki urlop To co – ktoś […]

Dodaj nowy komentarz