Czy to aby na pewno było to…
niedziela , 30 maja 2010

Z wielkim smutkiem muszę przyznać, że tegoroczna Eurowizja mnie zawiodła i nie mam na myśli poziomu uczestniczących piosenek… Nie ma co ukrywać, że jest to jedno z moich ulubionych wydarzeń telewizyjnych i zawsze oglądam wszystkie części 😀

Na pewno nie jest to konkurs, na temat którego lubię narzekać – ale w tym roku nie mogę tego tak zostawić. Moim zdaniem było to jeden z najbardziej ubogich i źle przygotowanych konkursów w historii Eurowizji. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek zrezygnowano z ceremonii otwarcia – w tym roku ewidentnie jej nie było 🙁

Niestety całości narzucono niezwykle szybkie tempo – odstępy między występami były bardzo krótkie, a co za tym idzie pojawiły się błędy i wyszły problemy z organizacją. Większość ludzi nie zawraca uwagi na takie szczegóły, jednak dla mnie są one niezwykle istotne – nie włączone na czas mikrofony, niezsynchronizowane napisy, nie przygotowany materiał filmowy, jest tego więcej – jednak powstrzymam się 😛

Nie zwykłe było dla mnie również dopuszczenie do wtargnięcia widza na scenę w trakcie występu reprezentacji Hiszpanii – w Oslo nie wiedzą, że sceny się pilnuje? 😛 Co do samej sceny – to chyba jedyny element, do którego nie mogę się przyczepić. Duża, dobrze oświetlona, dużo możliwych kombinacji i ustawień – naprawdę dobrze się prezentowała 🙂

Na koniec pozwolę sobie przyczepić się do reprezentacji. Moim zdaniem większość z nich wypadła o wiele lepiej w czasie półfinałów – mam tu na myśli między innymi Azerbejdżan, Turcja, Irlandia… Co do organizatorów, Artur Orzech bardzo dobrze to skomentował – piosenka sabotaż, nie chcą więcej organizować Eurowizji. I to chyba nawet dobrze, bo w tym roku jakoś im nie do końca wyszło…

Miejmy nadzieję, że za rok będzie już tak, jak być powinno – z wielką pompą, rozmachem i pełną perfekcją 😀

Komentarze
Alik
30 maja 2010 o 20:48 #

Cały Drago – a ile było przepalonych żarówek lub reflektorów ? 😛

31 maja 2010 o 10:17 #

Proszę Cię – całe szczęście przepalonych żarówek nie pokazywali 😀

Marcin
3 czerwca 2010 o 00:02 #

Zadzwoń szybko do Niemiec i sam zorganizuj im ESC, a wtedy nie będziesz miał do czego się przyczepić 😛

Dodaj nowy komentarz