Wypożyczalnia na Blibliotece UG
czwartek , 12 listopada 2009

Próbowaliście kiedyś wypożyczyć coś w uniwersyteckiej bibliotece? Nie wiem jak do Was, ale do mnie ten system nie dociera… 😛

Istnieje coś takiego jak internetowy katalog, za pośrednictwem którego można zamówić sobie książkę. System ten pozwala zamówić nawet książkę, której nie można wypożyczyć – taka trochę wieś, ale co tam…

Koleżanka (studentka innej uczelni) poprosiła mnie o wypożyczenie dla niej dwóch książek. Nie będę ukrywał, że drugi raz w życiu korzystałem z katalogu on-line i zamawiałem książki. Jedną z nich miałem odebrać w bibliotece IFIS (Instytut Filozofii i Socjologi). Ustaliłem mniej więcej gdzie się ona znajduje i udałem się tam. Wchodzę, rozglądam się. Patrze – wisi kartka „WYPOŻYCZALNIA” – więc podchodzę i mówię, że miałem zamówioną książkę i chce ją odebrać. Pani patrzy na mnie jak na debila i odpowiada, że oni nie wypożyczają książek 😐 Odpowiedziałem równie zniewalająco inteligentnym spojrzeniem i pytam „Czyli to nie wypożyczalnia, jak tu napisali?”. Odpowiedź pani mnie rozłożyła mnie na łopatki. „To wypożyczalnia, ale książek nie wypożyczamy” 😆 – i niech mi ktoś powie, po jasny gwint w bibliotece wypożyczalnia, która nie pożycza książek?
Po krótkiej rozmowie doszliśmy do wniosku, że to nie ta biblioteka – od tego roku jest w innym budynku – przeniosła się razem z wydziałem…
Więc idę do nowego budynku i pytam ochrony, gdzie owa biblioteka jest – po przejściu niezliczonej liczby korytarzy w końcu znalazłem. Książka jest i czeka – już prawie ją mam, po czym Pani informuje mnie, że nie mogę jej wynieść, tylko korzystać na miejscu (minio, że system pozwolił mi złożyć zamówienie na wypożyczenie tej książki). Pytam więc, czy gdziekolwiek jest ta książka dostępna tak, żebym mógł ją zabrać do domu. Okazuje się, że znalazła się jeszcze jedna w innym budynku. Wszedłem tam już z lekkim nerwem – całe szczęście bez słowa dostałem książkę do ręki…

Powinni usprawnić ten system – skoro można zmówić wypożyczenie książki, która nie jest przeznaczona do wypożyczania…

No, to tyle – chciałem się podzielić tym zakręconym tematem 😛

Komentarze
12 listopada 2009 o 20:02 #

No widzisz-korzystałbyś z biblioteki częściej, albo słuchał Stefana to byś wiedział. Ja już się naciąłem na to-zawsze trzeba sprawdzać, gdzie zamawiany egzemplarz się znajduje. A swoją drogą, to czego to była wypożyczalnia, skoro nie książek?

Agnieszka
12 listopada 2009 o 21:03 #

widać że pod względem wypożyczania książek to jesteś „pierwszaczek” 😛 ja tam za wiele tez ich nie wypożyczyłam (no bo niby po co ? 😀 )ale nie biore innych książek jak tylko z biblioteki dla naszego wydziału,na inne wydziały nie jeżdze bo jestem za leniwa 😛

Marcin
13 listopada 2009 o 00:09 #

Widać kto tutaj czyta 😛 Swoją drogą to takie odsyłanie od drzwi do drzwi jest naszą narodową wizytówką xD (powiało wspomnieniami 11 XI :P)

Dodaj nowy komentarz