Wczoraj udało mi się obejrzeć pierwszy – premierowy pokaz filmu Fame. Muszę się przyznać, że bardzo mi się podobało 
Film opowiada historię studentów nowojorskiej akademii sztuki. Począwszy od eliminacji, poprzez trudności 4 lat studiów, na uroczystym zakończeniu roku akademickiego. Film jest współczesną wersją słynnego musicalu z lat 80.
Nie będę ukrywał, że w teatralnej wersji tego hitu jestem zakochany – byłem dwa razy. Jak to zawsze bywa, film jest zupełnie inny… W czasie filmu, jak dla mnie, było za mało scen tańca – film stawia głównie na fabułę – ale w kończy to nie musical i nie można wymagać, żeby film był identyczny. Tak czy inaczej film ten trafia na listę moich ulubionych filmów i zaczyna z wysoką lokatą Tak na prawdę to zabrakło mi tylko jednego elementu do pełnej satysfakcji – sceny kiedy śpiewana jest tytułowa piosenka Fame. Niestety pojawia się tylko w czasie napisów… Za to przez jakiś czas można słuchać jej na mojej stronie głównej
Tak czy inaczej wydaje mi się, że w niedługim czasie odwiedzę kino, żeby zobaczyć ten film jeszcze raz Bardzo lubię oglądać filmy tego typu. Na film o Michael’u Jackson’ie – This is it – też wybieram się jeszcze raz
Mimo zakłóceń w odbierze filmu – na ten sam seans wybrała się grupa licealna (może gimnazjalna) i przeżywała na głos wszytko co tylko możliwe – stwierdzam, że film jest dobrze zrobiony. Scenariusz nie ma dziur, brak tu niezakończonych wątków, jak to czasem bywa
Jak zawsze kiedy usiłuje napisać coś więcej na jakiś temat, to wychodzi mi to co wyszło Jakimś takim kiepskim pisarzem jestem… Tak więc już się powstrzymam od dalszego opisywania filmu Teraz czas przygotować się do całego dnia pracy – mam nadzieję, że będzie dobrze, zresztą zawsze jest
|