Wycieczka do Łeby
czwartek , 15 czerwca 2006

Wróciłem – na fotoblogu już od wczoraj są moje nieciekawe zdjęcia z wycieczki. Ale co tam o zdjęciach, lepiej pisać o wycieczce. Mimo ogólnie panującej opinii, że nie było fajnie ja twierdze, że było super – gdyby tylko nie było tyle komarów, od których powietrze było wręcz gęste. Nasz ośrodek był całkiem, całkiem – blisko morza (800m lasem z komarami) i około 2-3 km do centrum Łeby. Jedzenie było dobre – szczególnie pierwszy obiad 😉
Pierwszego dnia przyjechaliśmy do Łeby około 13, a może 14 – sam nie wiem, poszliśmy do miasta po zapasy i wróciliśmy na kolacje. Aby móc w ostatni dzień wypoczywać na plaży poszliśmy na wieczorny spacer brzegiem morza (10km w jedna stronę) – obserwując zachód słońca – do wydm, tam trochę po byliśmy i z powrotem plażą, ale tym razem po ciemku. Było super – chyba najlepsze momenty wycieczki. Wróciliśmy gdzieś tak o 1 w nocy, a może trochę później.
Drugiego dnia po śniadaniu pojechaliśmy do Kluk – dużo starych chat i wąsata przewodniczka snująca swoją jakże ciekawą opowieść. W autobusie praktycznie wszyscy spali. Potem zjedliśmy obiad i cześć klasy poszła nad morze, woda była super. Poopalaliśmy się trochę i szybko przez las (uciekając przed komarami) na kolację. Potem było ognisko, ale nie siedziałem tam bo było pełno komarów, a nic ciekawego się nie działo.
Dnia trzeciego i zarazem ostatniego wszyscy po śniadaniu poszliśmy na plażę, trochę osób się kąpało, ale woda była zimna więc sobie odpuściłem. No i oczywiście po obiedzie powrót (w duchocie) do Gdyni.
Oczywiście to co nie powinno wyjść poza klasę zostało wycięte z tego krótkiego streszczenia. Ogólnie to polecam całość bardzo fajna – oczywiście pod warunkiem, że w nocy się śpi.
Pozdrawiam wszystkich i do następnego razu.

Komentarze
Drago
Hej! Jeszcze nikt nie dodał komentarza.
Nie czekaj - Twój będzie pierwszy! :D
Dodaj nowy komentarz