Wiersz
niedziela , 26 lutego 2006

Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.
Uczy, tłumaczy w Radiu Maryja
kto godny chwały a kto wręcz kija.
Leje na serce miód swoim gościom
do adwersarzy zionie miłością.
Żyda, Masona czuje z daleka
wszystko w nim widzi oprócz człowieka.
Glemp traci nerwy: „Rydzyk – łobuzie”,
Tadzio z uśmiechem nadyma buzię.
Pieronek błaga: „Daj na wstrzymanie”,
to on rozkręca nową kampanię.
Życiński prosi: „weź – odpuść sobie”,
a Rydzyk: „spadaj, co zechcę – zrobię”.
Rząd go popiera, prezydent chwali
Lepper z Giertychem pokłony wali.
Czuje się bosko jak w siódmym niebie
do Sejmu wchodzi tak jak do siebie.
A gdy podskoczyć ktoś mu próbuje
armię BERETÓW mobilizuje.
Ich nie obchodzi, co sądzi prasa
– że dla Rydzyka Bogiem jest KASA.
Mohery wielbią swego pasterza
dla nich ważniejszy jest od PAPIEŻA!

Komentarze
Drago
Hej! Jeszcze nikt nie dodał komentarza.
Nie czekaj - Twój będzie pierwszy! :D
Dodaj nowy komentarz