Tunezja 2004
środa , 4 sierpnia 2004

No i jestem z powrotem! Po pierwsze witam was na moim nowym (oczywiście nie pierwszym) blogu. Mam nadzieje, że będzie się wam podobał tak jak mi. Jesteście zapewne ciekawi „jak było?”, wiec zaczynam (ostrzegam, niebyła to sielanka jak mogłoby się wydawać).

Kiedy 20.07 około godziny 9:00 czekaliśmy na przyjazd autokaru, zaczęliśmy się oglądać na innych czekających. Na pierwszy rzut oka wyglądali nawet nawet. Kiedy w końcu przyjechał „bus” i zapakowaliśmy się do środka, okazało się, że nie ma nas na liście, i że jesteśmy na Gdańskiej lisie, ale kierowcy się dogadali i było ok(na razie). Po jakiś trzech godzinach jazdy dotarliśmy do lotniska w Bydgoszczy okazało się, że lot jest przełożony o godzinę. Później, kiedy już przeszliśmy przez wszystkie odprawy i czekaliśmy na przylot(ludzi z Tunezji) z głośniczków przemówiła pani, ze lot z Tunis jest opóźniony o jakieś pół godziny. Kiedy w końcu byliśmy na pokładzie okazało się, że lot jest opóźniony o 1,5 godziny. Lot był spokojny i bez, żadnych niespodzianek. Po wyładowaniu, czyli około godziny 21:00(czasu lokalnego) czekała nas jeszcze odprawa celna-bagażowa (oczywiście celnikom się nie śpieszyło). Po jakiejś godzinnej jeździe autokarem do Nabel (miejscowość, w której mieszkałem) okazało się, ze trzeba wypełniać jakieś kretyńskie „fiszki”, żeby można było dostać klucze.

Kiedy dostaliśmy w końcu te klucze zaczęło się błądzenie po hotelowym labiryncie pokoi i bungalowów. Niektórzy z obsługi hotelu nie wiedzieli gdzie są poszczególne pokoje. Oczywiście było „ciemna jak u murzyna w d****”, bo była już około godzina 23:00. Wyczerpani i zmęczeni znaleźliśmy nasz pokój i poszliśmy spać. Następnego dnia poszliśmy na śniadanie i niby wszystko było ok, ale okazało się, że codziennie jest to samo na śniadanie i na kolacje. Na śniadanie: bułki, bagietka, jajka, dżem, pomidory; kolacja: zupa(nikt jej nie brał), makaron, sos, kurczak, ciasto i lody. Oczywiście w ciągu dnia można było iść na basen na którym prowadzone były animacje, a do basenu trudno było wejść nikogo przy tym nie tratując, lub na plaże gdzie o wodzie nie powinno się myśleć (kamieni, glony). Kiedy już zelżało słońce, znaczy się wieczorem można było przejść się do miasta. Co więcej można by tu napisać o pobycie na miejscu… hm… No chyba nic więcej. Ale oczywiście nie siedzieliśmy tylko w hotelu ograniczając się do bezmyślnego gapienia się na innych ludzi w basenie, czy na plaży.

Pojechaliśmy na wycieczkę „Tunis-Bordo-Sidi Bu Said-Kartagina”, która moim zdaniem była bardzo udana i zaowocowała kilkoma naprawdę fajnymi zdjęciami. Ale dokładnie o niej może będę pisał prywatnie z ciekawymi. W piątek poszliśmy na targ, boże jacy oni są namolni i zaczepiają. Kupiłem koraliki na tym targu facet chciał 80DT, ale wytargowałem i zszedł na 5DT (1DT = 2,82PLN).

No i to chyba wszystko, co mogłem wam opisać, jeśli macie jakieś pytania to piszcie komentarze i podajcie swój e-mail, albo porostu zażyjcie jeszcze raz trochę później to może odpisze bezpośrednio na komentarz, chyba jest taka opcja(coś w stylu forum, ale tylko mi się tak wydaje). No, a teraz was żegnam, ale tylko na dziś. No może wejdę jeszcze i coś napisze, wszystko zależy od was. Pozdrawiam.

Komentarze
Drago
Hej! Jeszcze nikt nie dodał komentarza.
Nie czekaj - Twój będzie pierwszy! :D
Dodaj nowy komentarz