Dzień jak codzień!
środa , 11 sierpnia 2004

Rano pojechałem z ojcem na plaże, było straszni nudno. Kiedy już mieliśmy wracać okazało się, że ma totalnego flaka w tylniej oponie i musiał iść piesz na przystanek i jechać autobusem, a ja pojechałem sam przez tą całą trase (Orłowo – Las – Karwiny). Samemu jedzie się źle, zaczyna sie mówić samemu do siebie, taka jazda zaczyna być niebezpieczna. No kiedy przyjechałem do domu, oczywiście ojciec był pierwszy, dowiedziałem się, że jedziemy do IKEA, ale najpierw było trza zanieść dentke do wulkanizacji no i wiedomo kto ją tam zanisł, ja oczywiście! Do IKEA pojechaliśmu po jakieś zestawy łazienkowe, no wiecie kubek, pojemnik na szczotki, mydelniczka, itp. Przy okazji obeszliśmy cały OBI. Kiedy wróciliśy poszedłem z psami, a jak wróciłem to starych już niebyło, dobrze, że kazali mi wziąść klucze. Około 19:50 wrócił ojciec i zajął się naprawą roweru. Potem będzie oglądał mecz. Ja pujde po matke z psami i to chyba koniec tego co mnie dziś czeka.
Pozdrawiam wszystkich, szczególnie pewną pasiastą zebre.

Komentarze
Drago
Hej! Jeszcze nikt nie dodał komentarza.
Nie czekaj - Twój będzie pierwszy! :D
Dodaj nowy komentarz